Blog

Eksperymenty z ciałem …

Eksperymenty z ciałem …

Tak, to, czemu wielu poddaje swoje ciało to eksperymenty, a wręcz tortury, które mogą mieć tylko jeden, opłakany finał, potężny efekt jo-jo. Skoro wielokrotnie  mogliśmy już widzieć opłakane skutki drastycznych diet powinniśmy się ich strzec, a jednak ciągle mają swoich zwolenników. Dają to, na czym wielu bardzo zależy, taki efekt „wow, ale świetnie wyglądasz”… Szkoda tylko, że to „wow” trwa tak krótko, a potem zaczynamy rosnąć i to niekoniecznie w pionie.

Decydując się na szablonową dietę o skrajnej niskokaloryczności robimy sobie potężną krzywdę, a konsekwencje tej decyzji mogą nas ścigać całe życie. Jeśli dostarczamy do organizmu mniej kalorii (energii) niż wynosi nasza Podstawowa Przemiana Materii (PPM) doprowadzamy w pierwszej kolejności  do dość szybkiego spadku wagi.

PPM jest indywidualnym dla każdego z nas wskaźnikiem, uzależnionym od takich czynników jak: wiek, waga i wzrost. Obejmuje wszystkie wydatki energetyczne niezbędne do podtrzymania funkcji życiowych człowieka będącego w całkowitym spoczynku: pracę narządów wewnętrznych, oddychanie, przemiany metaboliczne, wytwarzanie krwinek, proces wydalania, wydzielania itd. Jest to najkrócej mówiąc ilość energii niezbędna do życia na dzień „leżę i pachnę”.

Skoro dostarczamy do organizmu mniej niż wynosi jego minimum i spadek wagi już widzimy, to musimy się liczyć z innymi konsekwencjami. Oszukać możemy niemal wszystkich, ale nie własne ciało. Komórki są mądre i zaczynają się bronić. Skoro wywieźliśmy je na wojnę i one nie wiedzą kiedy do okopu dotrze transport z jedzeniem – zaczyna konsekwentnie spowalniać pracę przewodu pokarmowego.  Logiczne. Osoby, które drastycznie spowolnią przeminę materii nierzadko są potem „oporne na inne stosowane diety”.  Zupełnie się temu nie dziwię. Ciało walczy o przetrwanie, nie chce znów „jechać na rezerwie”.

Po dotarciu do punktu, w którym nasi znajomi robią to wymarzone: „wow, świetnie” chcemy sobie wynagrodzić ten czas tortur i wracamy do starych nawyków żywieniowych, albo co gorsze fundujemy sobie atrakcje typu słodycze, fast food i ? I skutki są opłakane! I do kogo mamy mieć pretensje. Przecież ciało musiało zwolnić na czas głodu, nie wymagajmy teraz od niego cudów. Szablon jest stresem, komórki mają swoją pamięć i przezornie zaopatrują się na kolejną batalię, bo przezorny zawsze ubezpieczony. Rośnie nasza tkanka tłuszczowa, rośnie nasza masa i frustracja, bo wszystkie wyrzeczenia poszły na marne. A frustrację i złość nierzadko zajadamy i eskalujemy problem wagi do granic możliwości. Wpadamy w błędne koło.

Podobne efekty pojawić się muszą w ciele osób, które jedzą jeden lub dwa posiłki dziennie. Organizm pobierze energię najpierw do tkanki tłuszczowej (swoisty magazyn dla ciała) a dopiero później na bieżące potrzeby. Nie dziwmy się, że jedząc nieregularnie pielęgnujemy ustawiczny wzrost tkanki tłuszczowej, natury i biologii nie oszukamy.

Skończmy już robić sobie krzywdę. Zadbajmy o siebie. Zacznijmy się odżywiać. Niech wymarzona waga stanie się skutkiem ubocznym dobrego odżywienia ciała, a nie celem samym w sobie. Celem który niejednokrotnie rujnuje nasze ciało i zaburza samoocenę. Warto wyznaczyć sobie cel i dążyć do niego z rozsądkiem.  Cel bez planu to marzenie, plan bez celu to tylko sposób na zabicie czasu. Tym, którzy chcą zadbać o siebie proponuję zmianę nawyków żywieniowych i cierpliwość. Ciało to doceni i zacznie z nami współpracować.

Dodaj Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress