Blog

Kotlet schabowy – delicja mięsożerców

Kotlet schabowy – delicja mięsożerców

Siódmego listopada ma swoje święto. Jest chyba ulubioną opcją wśród miłośników dań mięsnych. Co w nim takiego magicznego, że doczekał się swojego dnia w Kalendarzu Świąt Nietypowych?

Nie o magii, a o smaku warto porozmawiać, bo przecież o to nam i w jedzeniu, i w życiu chodzi. Postaw przed mięsożercą pięć najbardziej wymyślnych deserów i talerz z kotletem. Nie rób wielkich oczu, bo i tak wybierze schabowego. Co dostarczamy do organizmu z każdym kęsem ulubionego kotleta?

Białko, węglowodany i tłuszcze rzecz jasna, które są niezbędne dla życia wszystkich komórek naszego organizmu. W stu gramów surowego schabu jest około sto trzydzieści kilokalorii. Ta sama porcja mięsa gotowa do zjedzenia – w panierce z bułki i jajka, upieczona na niewielkiej ilości tłuszczu – to zdecydowanie wyższa kaloryczność.

Jakiego tłuszczu użyć do przygotowania kotletów?

Smalec – z uwagi na najwyższą temperaturę spalania byłby opcją idealną. Z takim kotletem zjemy relatywnie mniej tłuszczów trans. Nie sposób dokonać jednoznacznego wyboru, bo ten sam smalec na pewno przegra z uwagi na zawartość cholesterolu.

Zdecydowanie odradza się smażenie na oliwie z oliwek – ta ma bowiem jedną z najniższych temperatur dymienia, co oznacza, że najszybciej się spali. Oliwa powinna być spożywana jedynie na zimno, na przykład jako dodatek do sałatek.

Najrozsądniej będzie wybrać olej kokosowy lub rzepakowy, zarówno pierwszy, jak i drugi koniecznie tłoczony na zimno. Trudno przemilczeć, że z kotletem zjadamy równocześnie tłuszcz z mięsa wieprzowego, jak i ten, którego używamy do obróbki termicznej. A żaden tłuszcz podgrzewany nie zyskuje na wartości.

Z uwagi na aspekty zdrowotne używajmy go w jak najmniejszej ilości i, dla własnego dobra, pod żadnym pozorem nie wykorzystujmy tłuszczu do wielokrotnego smażenia. Taki zawiera bowiem mnóstwo rakotwórczych związków.

Głodny mózg je więcej

Mięso wieprzowe samo w sobie ma wysoką zawartość zarówno tłuszczu, jak  i cholesterolu. Dlatego też najlepszym rozwiązaniem jest zachowanie umiaru i zdrowego rozsądku. Miłośnicy mięs, tak jak wszyscy, potrzebują urozmaiconej i zbilansowanej diety, bogatej w warzywa i owoce oraz węglowodany złożone. Te ostatnie są paliwem, którym żywi się nasz mózg.

Osoby, które chcą się gwałtownie odchudzić nierzadko przechodzą na model żywienia maksymalnie ograniczający węglowodany w jadłospisie. Ograniczenie cukrów prostych jest bardzo dobrym pomysłem. Wątpliwe będą jednak skutki ograniczenia węglowodanów złożonych – zwłaszcza takich, jak kasze czy ryże – szczególnie w dłuższej perspektywie.

Głodny mózg to nasz największy wróg. On się nie wykarmi mięsem. Jeśli nie zapewnimy pożywienia dla naszego centrum dowodzenia – narażamy się na wilcze napady głodu. Te z kolei zagłuszamy najczęściej słodyczami i przypadkowo kupowanym śmieciowym jedzeniem.

Wykluczając węglowodany złożone z jadłospisu narażamy się też na wahania nastoju i wyraźnie gorsze samopoczucie.

O smakach, jak i o gustach, trudno dyskutować, ale o zdrowiu warto zawsze.
Tekst ukazał się dla portalu Interia.pl

Dodaj Komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress